Może nie wyszło zbyt kremowe, zabrakło mu wina, ryżu do risotto, jednak eksperyment wydawał się udany. Pewnie daleko mu od tradycyjnego risotto, ale jak inaczej nazwać to danie? ;)

Było z pewnością bardzo czasochłonne i sprawiło, że okna w kuchni przypominały scenę z Titanica, ale myślę że mogę podzielić się z Wami moim podejściem do risotto.

 

Potrzebne składniki:

  • 1/4 szkl. suszonych grzybów, a nawet trochę więcej (u mnie kozaki)
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 4-5 średnich pieczarek
  • torebka brązowego ryżu (bądź 1/2 szkl. )
  • ok. 1 l bulionu jarzynowego (zamieni się w jarzynowo-grzybowy po dodaniu wody z namaczania grzybów)
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno
  • oregano świeże
  • lubczyk
  • majeranek
  • czubryca
  • pieprz czarny

 

Przygotowanie

(4 większe porcje)

  1. Suszone grzyby kruszymy i zalewamy wrzątkiem do wystygnięcia.
  2. Wody z grzybów nie wylewamy! Dodajemy ją do ugotowanego bulionu z jarzyn (marchew, seler, pietruszka, cebula, ziele angielskie, liść laurowy) bądź bulionu warzywnego bez glutaminianu sodu.
  3. Siekamy cebulę i pieczarki w drobną kostkę, rumienimy z suszonymi grzybami.
  4. Następnie dodajemy ryż (bez torebki) i podlewamy szklanką bulionu.
  5. Całość dusimy pod przykryciem, na małym ogniu, podlewając co jakiś czas chochelką bulionu, przez ok. 30-40 min.
  6. Pod koniec dodajemy rozgniecione ząbki czosnku i pozostałe przyprawy.

 

Podałam risotto z ostatnio prezentowaną surówką z selera i rzodkwi – odsyłam – klik!

 

Słów kilka o właściwościach podstawowych składników:

Brązowy ryż: jest podstawą diety makrobiotycznej, daje zdrowie, witalność i najsilniejszą energię, zawiera SPORO błonnika.

Suszone grzyby: bogate są w selen, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.

Selen pomaga w wydalaniu z organizmu szkodliwych metali ciężkich, Selen wpływa niszcząco na pleśnie i neutralizuje toksyczne działanie wytwarzanych przez nie aflatoksyn. Szkodliwy jest niedobór, jak również, jego nadmiar.*